Narodziny
Bez kategorii Komentarze są wyłączoneW wigilię żona jak co
roku nakryła do stołu dla nieproszonego gościa i byłem przekonany, że
przynajmniej o tyle będę miał mniej do zmywania. A jednak przyszedł, a właściwie
przyszli, zastukali, otworzyłem, weszło trzech, a nie jeden (piszę trzech, a
wyglądali jakby byli płci przeciwnej i byli anielskiej urody). Żona od razu pobiegła do kuchni po dodatkowe nakrycia, a ja poszedłem szukać dodatkowych krzeseł. Nie pytałem co za jedni, bo to ostatecznie wigilia, której towarzyszy powszechne przekonanie, że wpadnie tajemniczy nieznajomy na pół litra.
Ostatnie Komentarze